Magia kina

Posted by on Lut 8, 2014 in Blog | 0 comments

Co sprawia, że wybieramy akurat ten, a nie inny film w kinie?

Dlaczego spośród wielu propozycji decydujemy się na tę konkretną? Najczęściej powodem naszego wyboru jest ukochany aktor lub reżyser, który gwarantuje, że pieniędzy wydanych na bilet nie żałujemy. Bo było śmiesznie do łez lub przerażająco do szpiku kości. Bo stworzył postać w taki sposób, że wierzyłem w każde słowo. Bo każdą zmarszczką na twarzy potrafił oddać ból człowieka przeżywającego stratę. Bo ma tak wyrazisty styl prowadzenia aktorów, że u żadnego innego reżysera nie zagraliby w taki sposób. Jak Christoph Waltz lub Brad Pitt w „Bękartach wojny”. Jakie inne rodzaje magii potrafią nas zaczarować w kinie? Bardziej wytrawni znawcy prześcigają się w komentowaniu sposobów narracji, linearności akcji, rodzaju montażu, wszystkiego, co kryje się za słowem „forma” i decyduje o fabularnej jakości. Każdy z tych elementów mniej lub bardziej świadomie wpływa na nasz odbiór oglądanego filmu, ale tak naprawdę to ona przecież decyduje o wszystkim.. Jest najważniejszym z fundamentów. Nic równie mocno nie potrafi sprawić, że dwie godziny spędzone przed ekranem wydają nam się krótką chwilą. Bez niej najlepszy aktor będzie zaledwie tłem dla samego siebie. Bez niej najbardziej kreatywny reżyser pozostanie bezrobotny a uznany na świecie autor zdjęć nie będzie miał powodu, by przemyśleć koncepcję ujęć.

Historia. Właśnie. To dzięki niej zapominamy o całym świecie. Przeraża lub śmieszy. Fascynuje i nie pozwala oderwać wzroku. Sprawia, że zadajemy sobie pytanie: „Co by było, gdybym to ja znalazł się w takiej sytuacji? Gdyby to mnie spotkało? Gdybym to ja musiał dokonać takiego wyboru? Jakbym się zachował?”. Najlepiej jeśli jest uniwersalna. Jeśli każdy człowiek, bez względu na narodowość, wyznanie religijne i orientację seksualną potrafi odnaleźć w niej kawałek siebie. O tym właśnie myślałem, oglądając dwa pierwsze sezony znakomitego serialu „Breaking Bad”; o uniwersalności historii, której tak często brakuje mi w polskich filmach, o serialach nie wspominając. Każdy człowiek może zachorować. Każdy człowiek w obliczu takiej sytuacji może chcieć zabezpieczyć rodzinę przed śmiercią, a w konsekwencji przekroczyć granicę między dobrem i złem. Ta historia mogła wydarzyć się wszędzie i spotkać każdego. I w tym właśnie kryje się jej siła. Nam pozostaje tylko życzyć takich opowieści polskim twórcom. Mocnych i wiarygodnych psychologicznie; historii, w których odnajdzie się każdy. Parafrazując słowa Krzysztofa Kieślowskiego,  jeśli boli cię ząb, nie ma znaczenia, czy jesteś Polakiem, czy Argentyńczykiem. Każdego przecież boli tak samo.     

Post a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *